mieszkanie z rodzicami po ślubie forum
Zakup mieszkania po ślubie . Witam. W czerwcu 2019 roku zawarłem związek małżeński ze wspólnotą majątkową. Niebawem będziemy kupować mieszkanie, jednak zależy nam na tym by to mieszkanie prawnie było w 100 % tylko moje bez żadnych praw dla mojej
Dzien dobry, postanowilem napisac na forum aby zasiegnac opinii innych osob bo nie mam pomyslu jak rozwiazac problem. Mam 32 lata, pracuje, utrzymuje sie sam, mieszkam sam i mam problem z rodzicami.
Po to też, żeby odziedziczyć spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, nie trzeba w nim mieszkać. Tak więc w tak typowej sytuacji jak pańska, najpierw sąd stwierdzi – na wasz, czyli rodzeństwa wniosek – nabycie spadku. Możecie oczywiście także pójść do notariusza, by dokonać aktu poświadczenie dziedziczenia.
Gość zarób i wtedy wymagaj. Goście. Napisano Grudzień 25, 2010. Jeśli "nie wyobrażasz sobie" mieszkania w bloku to niestety albo z rodzicami, co z góry mówię, jest ZŁE, albo kredyt. Za
Z czasem zauważają pojawiającą się w nich radość i zadowolenie z nowego stanu rzeczy. Czytaj także: Mieszkanie z rodzicami po ślubie – tak czy nie? Kiedy potrzebna pomoc terapeuty? Jaka radę dałabyś dzieciom, których rodzice nie radzą sobie z syndromem pustego gniazda? Aby byli cierpliwi. Ten okres jest przejściowy.
Ein Verheirateter Mann Flirtet Mit Mir. Dołączył: 2017-08-21 Miasto: warszawa Liczba postów: 210 20 września 2017, 10:39 jakie jest wasze zdanie na temat mieszkania z rodzicami po ślubie? Gdy sytuacja jest taka, że rodzice mają wyremontowany dom, ktory i tak kiedyś bedzie należał pół na pół do dwójki ich dzieci( mam siostre i pewnie odziedziczymy po polowie ale to narazie takie luźne rozmowy bez zadnych formalnosci) z tym, ze oboje z mezem pracujemy ok 100 km od tej miejscowosci. Druga opcja to brac kredyt i isc na swoje blizej pracy. Co lepsze? Z jednej strony żal mi ouszczac rodzinne strony i szkoda tego domu bo jest super, z drugiej codzienne dojazdy będą udręką. PamPaRamPamPam 20 września 2017, 10:44 nie mieszkalabym z rodzicami i dojeżdżała 100 km do pracy Le-Poisson-Architecte 20 września 2017, 10:45 kredyt i tyle.,potem można mieskanie wynająć Dołączył: 2014-05-16 Miasto: Katowice Liczba postów: 269 20 września 2017, 10:47 Powiem tak, lepiej iść na swoje... Przecież nie wyjeżdżasz na lata... Dołączył: 2012-12-23 Miasto: Ms - Wro Liczba postów: 3640 20 września 2017, 10:50 Isc na swoje - po slubie czas sie usamodzielnic :) Osobiscie uwazam, ze mieszkanie z rodzicami na pewnym etapie zycia nie jest juz zdrowe. Dołączył: 2017-08-20 Miasto: Poznań Liczba postów: 684 20 września 2017, 10:52 Mieszkam z narzeczonym na wspólnej działce z moimi rodzicami. Kontakty mamy z nimi bardzo dobre, działka jest naprawdę spora, w najbliższym czasie będziemy budować dom tuż obok (ale mniejszy, piętrowy). Nie jestem przeciwnikiem mieszkania z rodzicami o ile stosunki między nimi a dziećmi są zdrowe oraz jeżeli są ku temu sprzyjające warunki (czyt. oddzielna część dużego domu/odrębny dom na tej samej działce, a nie gnieżdżenie się w małej klitce).Tak sobie myślę, że jeżeli nie macie z rodzicami aż tak dobrych stosunków, że żal Wam ich opuszczać, a dyskomfort codziennych podróży jest bardzo odczuwalny...no to może faktycznie lepiej pomyśleć o nowym lokum. Zawsze można za "x" lat sprzedać lub wynająć ten dom/mieszkanie i wrócić w rodzinne strony. Edytowany przez .CloudBerry. 20 września 2017, 11:05 Dołączył: 2009-11-11 Miasto: Melbourne Liczba postów: 15311 20 września 2017, 10:53 Mieszkanie z rodzicami uznaję tylko tymczasowo, przez jakiś czas jak ktoś np. chce odkładać na mieszkanie, inaczej to może być największy błąd życia. Dołączył: 2017-08-21 Miasto: warszawa Liczba postów: 210 20 września 2017, 10:54 bardziej mi chodzi o to, ze rodzice majac kiedys taka wizję, ze dzieci zostana w tym domu, wlozyli w niego mnostwo kasy i pracy i teraz mam troche wurzuty sumienia, ze zostana w nim sami. Siostra jest za granica ale jest duzo mlodsza wiec narazie nie mysli o stabilizacji. Z jednej strony kusi by isc na swoje, a z drugiej szkoda mi tego wszystkiego. Niefajna sytuacja. Mąż namawia na kredyt i wlasne mieszkanie ktore bedzie swego rodzaju inwestycja. Moze to i dobry pomusl, jak uwazacie? Edytowany przez Isana85 20 września 2017, 10:56 Dołączył: 2017-08-20 Miasto: Poznań Liczba postów: 684 20 września 2017, 11:00 bardziej mi chodzi o to, ze rodzice majac kiedys taka wizję, ze dzieci zostana w tym domu, wlozyli w niego mnostwo kasy i pracy i teraz mam troche wurzuty sumienia, ze zostana w nim sami. Siostra jest za granica ale jest duzo mlodsza wiec narazie nie mysli o stabilizacji. Z jednej strony kusi by isc na swoje, a z drugiej szkoda mi tego wszystkiego. Niefajna sytuacja. Mąż namawia na kredyt i wlasne mieszkanie ktore bedzie swego rodzaju inwestycja. Moze to i dobry pomusl, jak uwazacie?Posiadanie nieruchomości jest inwestycją. Na to chyba zawsze się znajdzie popyt. Potem możecie je wynajmować lub sprzedać. Tak naprawdę chyba tylko ten kredyt jest minusem, ale jeżeli macie możliwość finansową żeby spłacać go bez większych problemów i wyrzeczeń, to czemu nie? Rodziców można odwiedzać regularnie. :} Kingas12 Dołączył: 2017-03-22 Miasto: rzeszów Liczba postów: 61 20 września 2017, 11:01 Po ślubie trzeba się bardziej, że prace macie 100 km dalej, na dojazdach długo nie pociągniecie. Najlepiej wynająć jakieś niewielkie mieszkanie na początek.
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat Autor Wiadomość tomaszjerzypoczątkującyDołączył: 07 Lip 2011Posty: 1 Wysłany: Czw 7 Lip 2011, 23:19 Temat postu: To rodzice panny młodej organizują wesele? Dobry wieczór, wprawdzie wraz z moją narzeczoną jesteśmy bardzo młodymi ludźmi i wciąż zależnymi finansowo od naszych rodziców, jednak powoli myślimy o ślubie. Ostatnio moja matka wprawiła mnie w zakłopotanie, przywołując jakąś NORMĘ ZWYCZAJOWĄ mówiącą, że to ci, którzy wydają córkę, ponoszą koszty ślubu - tak jest i koniec (z natury nie ma węża w kieszeni, sądzę, że po prostu ktoś jej coś takiego kiedyś wpoił). Nie muszę mówić, że to pozwala wysnuć nieprzyjemną prognozę na przyszłość, jeżeli idzie o współpracę między rodzinami w przygotowaniu ceremonii... Mam w związku z tym kilka pytań. Co słyszeliście o takim zwyczaju? Wydaje mi się, że kiedyś mogło tak być. Czy ona funkcjonuje nadal (choćby w stosunkach wiejskich)? Czy można się na nią powoływać (może wciąż istnieje ale jako wymierająca)? Zależy mi na obiektywnej odpowiedzi, bo chcę się do tego dobrze ustosunkować, gdy będę stosował dyplomację Pozdrawiam, Tomek Powrót do góry agatttmoderatorDołączył: 17 Lut 2011Posty: 13577 Wysłany: Czw 7 Lip 2011, 23:24 Temat postu: Kiedyś było tak, że rodzina młodej płaciła za jedzenie na przyjęciu, rodzina młodego za wódkę, samochód. Nie pamiętam, ale chyba młody kupował (płacił) za sukienkę młodej. i cośtam jeszcze było. Ale to dawno i nieprawda, jakieś 15 lat temu tak się robiło, za czasów gdy wesela nie były tak drogie i organizowano je w darmowych remizach, ze znajomą kucharką itp. Wtedy może i koszt jedzenia równał się z kosztem wódki. Teraz różnica jest nieporównywalnie większa i chyba nikt się już w takie "tradycyjne" podziały nie Powrót do góry gothka152kandydatDołączył: 05 Lip 2011Posty: 46 Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 0:09 Temat postu: Również uważam to za przeżytek. Chyba mało którzy rodzice panny młodej mogliby pozwolić sobie na finansowanie standardowego wesela na 80-100 osób. My za swoje wesele płacimy sami (rodzice chcieli dołożyć ale odmówiliśmy) i każde płaci za swoich gości. Tak jest po prostu sprawiedliwie i nie uważam, żeby kogokolwiek to krzywdziło. Powrót do góry NutkaMisiomaniakDołączył: 04 Lip 2011Posty: 1145Skąd: Płock Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 6:51 Temat postu: gothka152 przez 5lat będzie w stanie uzbierać coś. U nas była poruszana taka kwestia. i w ostateczności cała impreza jest robiona mniej więcej wspólnie. PM dysponuje taką kwotą... Młoda taka... i z tego sklepie się całą uroczystość _________________ Powrót do góry ewelinka89moderatorDołączył: 09 Mar 2011Posty: 9831 Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 7:40 Temat postu: Pierwszy raz o czymś takim słyszę.. Niby dlaczego? To chyba opowiastka wymyślona przez rodziców pana młodego, żeby się wykpić z pomocy.. Jak już to słyszałam o 'podziałach' - że rodzice młodego kupują wódkę, a np. młodej płacą za 'talerzyk' i tak podzielone wszystko. W praktyce jeżeli rodzice płacą to zazwyczaj każdy za swoich gości a reszta po Powrót do góry martita8503guruDołączył: 29 Gru 2010Posty: 2092Skąd: okolice Krakowa Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 8:12 Temat postu: Ja też wiem, że tak się kiedyś robiło, ale teraz wszystko się uzgadnia wspólnie. Moi rodzice z rodzicami P ustalili, że kosztami dziela się po połowie ( chodzi o catering i alkohol, bo resztę rzeczy pacimy sami z Pitusiem) Mimo, ze my mamy mniejszą rodzinę ( od nas 45 osó od P praie 90) to koszty i tak sa podzielone po równo, zeby nie było później kłótni. Owszem moja mama powiedziłą mi, że gdyby miała pieniądze to byłaby w stanie zaplacić za wszystkich gości, ale tylko po to zebyśmy to my z Pitisiem czuli się bardzij komfortowo (moi rodzice mimo,ze placa to nie wtrącają się, a rodzice P najchętniej urządziliby drugie swoje wesele )_________________"[...] miłość trzeba budować, odkryć ją to za mało" Powrót do góry 10 Sie 2009Posty: 4114 Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 10:06 Temat postu: Dawniej było coś takiego praktykowane szczególnie na wsiach,a z racji tego,że mieszkam na wsi to znam temat To prawda,że jak PM wydają za mąż to jej rodzice płacą większą część wesela. Ale podział jest taki,że kucharkę, jedzenie, salę i orkiestrę opłacają rodzice PM. Rodzice Pana Młodego,a właściwie to sam Pan Młody finansuje wódkę, napoje, obrączki, zapowiedzi i samochód (jeśli było go na coś takiego dawniej stać). Co do ubioru to każdy z młodych kupuje sobie je sam, z tym,że wiadomo Pan Młody kupuje kwiaty dla Pani Młodej i druhny.. Powrót do góry ewelinka89moderatorDołączył: 09 Mar 2011Posty: 9831 Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 10:24 Temat postu: Lady_S. napisał: Rodzice Pana Młodego,a właściwie to sam Pan Młody finansuje wódkę, napoje, obrączki, zapowiedzi i samochód (jeśli było go na coś takiego dawniej stać). Co do ubioru to każdy z młodych kupuje sobie je sam, z tym,że wiadomo Pan Młody kupuje kwiaty dla Pani Młodej i druhny.. Aha.. Czyli panna młoda spokojnie ponad 20 tysięcy, a młodego tylko kilka.. Powrót do góry agatttmoderatorDołączył: 17 Lut 2011Posty: 13577 Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 10:30 Temat postu: ewelinka89 napisał: Aha.. Czyli panna młoda spokojnie ponad 20 tysięcy, a młodego tylko kilka.. Heh. Ewelinko takie zwyczaje popularne były dawniej, wtedy były inne czasy. Nie zamawiało się sali z ceną 150-200 za osobę, tylko remizę we wsi. Kucharką była sąsiadka, czy jakaś znajoma. Produkty często pochodziły z własnych zasobów (mięso, warzywa, itp) i przyjęcie weselne nie wychodziło tak strasznie drogo jak teraz. Inne czasy P. młody płacił za alkohol, napoje, samochód, bukiety, księdza, zapowiedzi a w moich stronach też za strój pani młodej (nie wiem z jakiej racji ). Oczywiscie, że lepszym rozwiązaniem jest płacenie za własnych gości, ale kiedyś nie przeliczano w ten Powrót do góry ewelinka89moderatorDołączył: 09 Mar 2011Posty: 9831 Wysłany: Pią 8 Lip 2011, 10:37 Temat postu: agattt napisał: ewelinka89 napisał: Aha.. Czyli panna młoda spokojnie ponad 20 tysięcy, a młodego tylko kilka.. Heh. Ewelinko takie zwyczaje popularne były dawniej, wtedy były inne czasy. Nie zamawiało się sali z ceną 150-200 za osobę, tylko remizę we wsi. Kucharką była sąsiadka, czy jakaś znajoma. Produkty często pochodziły z własnych zasobów (mięso, warzywa, itp) i przyjęcie weselne nie wychodziło tak strasznie drogo jak teraz. Inne czasy P. młody płacił za alkohol, napoje, samochód, bukiety, księdza, zapowiedzi a w moich stronach też za strój pani młodej (nie wiem z jakiej racji ). Oczywiscie, że lepszym rozwiązaniem jest płacenie za własnych gości, ale kiedyś nie przeliczano w ten sposób. Chyba, że tak.. Wiem, że były jakieś podziały - właśnie w stylu alkohol to pan młody, ale nie myślałam, że tak rozbieżne w kosztach. No ale racja, teraz to już raczej nikt na to nie Powrót do góry Wyświetl posty z ostatnich: Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietach ZamknijStrona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies możesz określić w ustawieniach Twojej przeglądarki. Warszawa : Katowice : Kraków : Poznań : Wrocław : Łódź : Szczecin : Gdańsk : Toruń : Bydgoszcz : Częstochowa : Olsztyn : Rzeszów : Piła : Zielona Góra : Lublin : Kielce Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Ten problem dotyczył mnie osobiście. Decyzja o poślubnej wyprowadzce od rodziców była dość stanowcza, choć jako mężczyzna bałem się, czy finansowo Czytelnicy! Ślub to dla wielu wymarzony i wyczekany moment, określany jako ten najważniejszy w życiu. Chcemy, wraz ze specjalistami i naszymi autorami, pomóc Wam przygotować się do Waszej wspólnej małżeńskiej drogi. Publikujemy teksty w ramach „Aleteiowego kursu przedmałżeńskiego”. Nie wystawiamy zaświadczenia :), ale mamy nadzieję, że nasze teksty pomogą Wam „żyć bardziej” już teraz, u progu Waszego wspólnego życia, a także po „sakramentalnym TAK”! Korzystajcie, przekazujcie dalej, a przede wszystkim – kochajcie się mocno!Ślub z… rodzicami?Gołym okiem da się zauważyć, że sezon weselny coraz bardziej się rozpędza. Przy tej okazji wiele młodych par staje przed dylematem –mieszkać z rodzicami czy osobno?Czwarte przykazanie jest niezwykle ważne. Ba – jako jedyne wiąże się z Bożą obietnicą. W Księdze Wyjścia czytamy: „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie” (Wj 20,12). Nie ma tam jednak mowy, byśmy czcząc, całe życie z rodzicami że nie jest to przypadek. Tym bardziej, że Jezus, wyrzucając faryzeuszom zatwardziałość serca, powiedział: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem” (Mt 19,5). To Słowo oczywiście nie mówi wyłącznie o tym, byśmy opuszczali rodzinny dom i zakładali swój własny. Ono odsyła też do pytania o naszą relację z rodzicami po wejściu w także:Dlaczego „odcięcie pępowiny” jest konieczne?Zaryzykuję teorię, że mnóstwo małżeństw rozpadło się lub przeżywa nie lada trudności, bo po ślubie pozostały zbyt mocno zależne od rodziców. Ktoś, kto wchodząc w małżeństwo ma poważne wątpliwości, czy szukać osobnego lokum, najczęściej jest niezdrowo związany z samymi rodzicami lub z ich stanem posiadania. Jedna i druga zależność wymaga pewnej mentalnaSyndrom nieodciętej mentalnej pępowiny to w moim odczuciu problem pewnej hierarchizacji. Słuchając dobrych kilka lat temu konferencji o małżeństwie, zwróciłem szczególną uwagę na bardzo odkrywcze i porządkujące wówczas dla mnie porównanie. Otóż prelegent, którego nazwiska już niestety nie pamiętam, stwierdził, że tak samo jak młody mężczyzna zostaje wyświęcony na księdza, tak też młoda para zostaje wyświęcona na małżonków. To, że jesteśmy mężem czy żoną dla tej drugiej osoby, jest pokłosiem przyjęcia niezwykłej sakramentalnej łaski. Na matkę, ojca, córkę czy syna wyświęceni nie jesteśmy, a na małżonka słowa wyniosły w moim sercu małżeństwo do właściwej sobie rangi i pomogły zrozumieć, że rodzice naprawdę powinni zejść na dalszy plan. Byłem jeszcze wtedy singlem i uświadomiłem sobie, że wchodząc w małżeństwo, przyjmę na siebie jasne zobowiązanie, że będę z moją żoną na dobre i na złe aż do śmierci. Dzieci się usamodzielnią, rodzice odejdą na tamten świat, a my zostaniemy. To najbardziej prawdopodobny scenariusz i warto reżyserować swoje życie małżeńskie zgodnie z jego mentalna zależność od rodziców może oczywiście mieć miejsce zarówno, gdy z nimi jako małżeństwo mieszkamy, jak i wtedy, gdy mamy własne lokum. Ale samo fizyczne przebywanie poza mieszkaniem rodziców niczego nie załatwi. Mentalna pępowina potrafi być długa i nie przetnie jej samo wyprowadzenie się, ale dopiero odpowiednie zmiany w hierarchii finansowaJeśli jednak chodzi o zależność finansową, tutaj wyprowadzenie się na ogół załatwia sprawę. Znam nawet takich rodziców, którzy swoje dzieci wręcz wypychali po ślubie z domu. Wyłącznie dla ich dobra. I chyba jednak widać przypadki pewnego pozornego rozsądku mówiącego, że przecież początki małżeństwa to czas dorabiania się i nie ma sensu płacić komuś za wynajem lub pakować się od razu w kredyt, więc lepiej pomęczyć się na początku, by później być na swoim. Czytaj: lepiej nadwyrężyć lub wręcz zrujnować na początku swoją małżeńską więź, by potem mieć masę problem dotyczył mnie osobiście. Decyzja o poślubnej wyprowadzce od rodziców do wynajmowanego mieszkania była dość stanowcza, choć jako mężczyzna bałem się, czy finansowo także:Paweł Domagała: Wierność jest najważniejszym atrybutem męskościJest to przestrzeń pewnego wypłynięcia na głębię i jasnego świadectwa, że zależy nam na naszej relacji małżeńskiej, która (nie oszukujmy się) nawet przy dzieleniu mieszkania z najwspanialszymi na świecie rodzicami, nie będzie miała takiego pola rozwoju, jak przy pójściu w pełną dla wielu par jest rada mówiąca, że warto choć na pierwsze miesiące małżeństwa zamieszkać osobno, bo ten czas jest bezcenny dla kondycji wzajemnej relacji. Z moich obserwacji wynika, że mało która para wraca potem do rodziców, bo Pan Bóg naprawdę w takich sytuacjach działa i otwiera zupełnie nowe perspektywy. Trzeba zrobić krok w stronę Morza Czerwonego, by się rozstąpiło. Rodzice zaś z czasem uwolnią się od myśli, że przyszłość dzieci po ślubie zależy głównie od nich czy ich jest sytuacja idealna – wolność z obu stron sprawiająca, że finansowe wsparcie rodziców jest błogosławieństwem, a nie tak częstym polem rodzinnych kłótni.***Zdarzają się naturalnie sytuacje ekstremalne i warto odpowiadać sobie na pytanie, czy moja taką jest. Moje doświadczenie i kilkuletnie obserwacje pokazują, że bez dwóch zdań warto od razu szukać samodzielnego także:List żony do panny młodej
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-05-14 08:17:35 pchelka_1989 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: Studentka Zarejestrowany: 2010-02-22 Posty: 173 Wiek: 20 + Temat: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówNależę właśnie do tej grupy ludzi. Pomieszkujemy sobie z moim facetem u niego w domu, a raczej w domu jego rodziców. Poza szczoteczką do zębów wprawdzie nie mam tam swoich rzeczy ale najbardziej zależy nam, żeby spać wspólnie i budzić się obok siebie. Rano mój jedzie do pracy a mnie odwozi do domu. Nam taki układ pasuje choć wolelibyśmy już mieć własne eM. Natomiast nasza koleżanka ma nieco inną sytuację. Jest z facetem pół roku (my prawie 2 lata) i to facet się do niej wprowadził. Ale już na stałe. Ma tam swoje rzeczy, ubrania. Po prostu tam zamieszkał. A Wy? Jakie macie zdanie na ten temat? Odpowiadałby Wam taki układ? A może ze względów moralnych byście się na to nie zgodziły? A może któraś z Was ma już własne pociechy w wieku 18 +? Pozwoliłybyście im na to? Uważam, temat rzeka dlatego chętnie podyskutuje na ten temat Marta 2 Odpowiedź przez Desire1987 2010-05-14 08:54:21 Desire1987 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-05-20 Posty: 1,282 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców No dla mnie to dziwne jest ze ze on rano odwozi Cie do domu... ja pomieszkiwałam kiedyś ze swoim byłym weekendowo. Przed ślubem trzeba ze sobą pomieszkać żeby sie poznać bo potem sie okaze ze nie jestes w stanie zniesc tego jaki Twój facet zostawia po sobie bałagan , jak musisz zbierac po nim skarpetki albo ze myje sie raz w tygodniu . Kolejna rzecz to obserwujesz jego zwyczaje dotyczące finansów, zakupy itp, żeby nie okazało się ze będziecie zyc tylko za twoje bo facet rozwala kasę na gry komputerowe i browar bo nic innego do życia mu nie trzeba . Takie jest moje zdanie. U mnie w sumie to mama powiedziała ze pozwoli mi na to dopiero jak zobaczy pierścionek... może i ma rację. " Bo Miłość boli" powiedział zając ściskając jeża... 3 Odpowiedź przez kropkiipaski 2010-05-14 09:12:16 kropkiipaski Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-14 Posty: 59 Wiek: 20 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Mieszkanie przed ślubem? I owszem! Ale nie w domu Moim jesteśmy kilka miesięcy i mieszkamy razem wsumie z przeprowadził się "tymczasowo" do mojej miejscowości przez srogą zimę, która utrudniała dojazd do pracy (mieszkał 70 km ode mnie). Początkowo wynajmował mały pokoik z łazienką. Ale tam, zero prywatności, ściany pozwalały sąsiadom na mimo wolne "podsłuchiwanie". Nadażyła się po miesiącu okazja, wynajęcia kawalerki. 35 m2. Pokój, kuchnia, łazienka, korytarzyk. Początkowo bywałam tylko na popołudnia, potem na weekendy, później na całe L4, a teraz? Choć nie było czegoś oficjalnego w stylu "zamieszkamy ze sobą" - teraz w domu rodziców jestem gościem Mieszkanie z Moim, jest bardzo fajne. Poznajemy swoje zwyczaje, zachowania, uczymy się przydatne! Często słychać, że ludzie, którzy nie mieszkają ze sobą przed ślubem, po nim są czasem bardzo zaskoczone, że to wcale nie taka naprawdę każdym, którzy nie chcą wchodzić na ślepo do głębokiej rzeki. 4 Odpowiedź przez pchelka_1989 2010-05-14 09:24:52 pchelka_1989 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: Studentka Zarejestrowany: 2010-02-22 Posty: 173 Wiek: 20 + Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówTo, że odwozi mnie do domu, wynika tylko z tego, że sama wyszłam z taką inicjatywą. Narazie tylko u niego nocuje, więc wszystkie swoje rzeczy mam w swoim domu, dlatego rano tam ląduje. Zgadzam się z tym, że warto pomieszkać przed ślubem, żeby poznać swoje zwyczaje. My, na początku przez kilka miesięcy toczyliśmy zażarte boje o to, że on chrapie a ja nie moge spać. Po tylu miesiącach przyzwyczaiłam się do tego i absolutnie mi to nie przeszkadza, choć myślałam, że nigdy tego nie zaakceptuje. Niestety wiem z własnego doświadczenia, że nie wszyscy rodzice wyrażają zgodę na coś takiego. Nawet na mieszkanie przed ślubem w oddzielnym mieszkaniu a co tu mówić o mieszkaniu u nich. 5 Odpowiedź przez pennylane 2010-05-14 09:33:00 pennylane 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-07 Posty: 2,547 Wiek: 26 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Naprawdę wciąż żyjemy w czasach, w których rodzice zabraniają młodym ludziom zamieszkać razem przed ślubem? Jestem w szoku... Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer 6 Odpowiedź przez Delta 2010-05-14 09:37:12 Delta 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2008-12-09 Posty: 3,250 Wiek: 29 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców może była to ich wspólna decyzja żeby zamieszkał u niej. trudno jest oceniać czy to szybko czy nie, każdy związek ma swoje tempo. jeżeli są szczęśliwi i tego właśnie chcieli, to nic innego jak tylko życzyć im szczęściaja też zamieszkałam z facetem przed ślubem, przez tydzień mieszkaliśmy u jego rodziców po czym wynajęliśmy kawalerkę w której mieszkamy do dziś -trzeci rok, a za rok bierzemy robi to na co czuje że jest gotowy -wy spędzacie noce ze sobą a oni mieszkają ze sobą dam radę 7 Odpowiedź przez margolcia 2010-05-14 09:55:03 margolcia Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: groomer Zarejestrowany: 2009-12-11 Posty: 564 Wiek: już z górki Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Jestem mama dwóch młodzieńców 28 i 19 lat. I jak chodzi o starszego, to od matury mieszkał sam w mieszkaniu po ojcu, a jak poznał obecną żonę, to zamieszkali razem. Co do młodszego, to nie wyobrażam sobie, żeby mi sprowadizł dziewczynę na stałe, ale tylko z przyczyn metrażowych. Jego pokój to 7m2. Jak dziewczyna wpada w weekend, to nie ma sprawy, tymbardziej, że wiem że bierze tabletki... Tam dom Twój, gdzie kot Twój. Wiek średni poznajemy po tym, że szeroki umysł i wąska talia zamieniają się miejscami... 8 Odpowiedź przez CupraFR 2010-05-14 10:51:10 CupraFR 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: kształcę się Zarejestrowany: 2009-06-08 Posty: 3,695 Wiek: 20 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Wspólne mieszkanie tak, ale nie u rodziców.. "...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."ZdolniachaNapaleniecSpryciarz 9 Odpowiedź przez Anemonne 2010-05-14 11:13:50 Anemonne 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-08 Posty: 10,422 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Ja też nie wyobrażam sobie wspólnego mieszkania u mojej czy jego mamy (bo każde z nas mieszka tylko z tym jednym rodzicem). Po pierwsze, nie zrobiłabym tego mojej mamie, bo każdy ma prawo do prywatności we własnym domu, a mój facet byłby, jak by na to nie patrzeć, osobą z zewnątrz dla niej. Po drugie, nie chciałabym mieszkać u jego mamy, bo nie przepadam za nią, strasznie działa mi na nerwy i nie wytrzymałabym z nią jednego dnia (nie mówiąc już o tym, że w jego mieszkaniu mieszka jeszcze siostra z mężem i dzieckiem, a mają 2 pokoje - tak że nawet nie byłoby miejsca). Po trzecie wreszcie - nie wyobrażam sobie samej nie mieć prywatności, np. nie umiem sobie wyobrazić, że miałabym uprawiać z nim seks, podczas gdy mama byłaby za ścianą. Horror za kilka tygodni prawdopodobnie ze sobą zamieszkamy w mieszkaniu jego ojca, który wyjeżdża za granicę na stałe. Ani jego, ani moja mama nie ma nic przeciwko naszemu mieszkaniu ze sobą przed ślubem (tym bardziej, że ślubu i tak nie planujemy brać, ewentualnie tylko cywilny), to byłoby dla mnie wręcz niedorzeczne. 10 Odpowiedź przez bianka25 2010-05-14 11:28:33 bianka25 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-21 Posty: 2,648 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Mieszkanie razem przed nie z rodzicami, uważam, ze młodzi powinni być wspólnym mieszkaniu, sami załatwiamy i opłacamy mieszkanie. W finansach jak i w życiu codziennym, sami musimy sobie radzić, a to jest dobra szkoła życia..No i można byc Pania domu 11 Odpowiedź przez apoteoza 2010-05-14 11:36:29 apoteoza 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-09-10 Posty: 5,336 Wiek: 26 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Ja mieszkam w domu mojego Ukochanego. Na dole mieszkają jego rodzice a my mamy zupełnie osobne mieszkanie na górze. Na brak prywatności nie mogę narzekac bo nawet nie musze się mijac z jego rodzicami w przedpokoju czy gdziekolwiek Napewno nie chciałabym mieć pokoju tuż obok jego rodziców, korzystać z tej samej lodówki, łazienki etc etcBardzo się cieszę, że razem mieszkany. Przyzwyczaiłam się do jego nawyków on do moich. Porozrzucane ubrania to było nic przy tym jak trzeba było zadecydować co z świętami, ten problem ciągnął się za nami dośc długo.. 12 Odpowiedź przez P&P 2010-05-14 12:47:24 P&P 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-01 Posty: 1,012 Wiek: 23 lata Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Ja w ogóle uważam, że mieszkanie z rodzicami (czy to przed ślubem czy po ślubie) nie jest najlepszym pomysłem. Wiem z doświadczenia- moi rodzice mieszkają w jednym domu z dziadkami, z tym, że dziadkowie na parterze. Nie ma takiej całkowitej swobody, jak to mówią "samowolki". Chcę sobie inaczej zaprojektować ogródek- nie mogę, bo babci się bardzo nie podoba. Babcia chce ogródek warzywny z przodu, my nie. Dlatego też ja uciekłam od tego i mieszkam z facetem BEZ rodziców Umieć żyć to najrzadziej spotykana umiejętność na Wilde 13 Odpowiedź przez gosia1989 2010-05-31 18:24:31 gosia1989 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2009-06-02 Posty: 125 Wiek: 20 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Nie wszyscy rodzice i nie na jeden raz maja takie same poglądy..u mnie wydawało by się, że ojciec jak najbardziej na luzie a mama zagorzała katoliczka i wogóle głowa całej rodziny.. jak zagra tak wszyscy tańczą a tu prosze.. siostra ze swym obecnym męzem mieszkala razem z nami prawie ze 2 lata przed slubem.. On miał częśc rzeczy u nas, po pracy wracał do naszego domu, sam w nim zostawał gdy wszyscy wychodzili, jadł, gotował, sprzatał. jak normalny członek rodziny.. po slubie 4 msc poszli na swoje:)a znów od przeszło 2 lat:) mieszka z nami MOJ facio:) nie mamy slubu.. o pierścionku też jeszcze nawet nie słyszał nikt:-P a on ma wszystkie swoje rzezczy u nas.. zrezygnowal ze swego mieszkania na prosbę kogo??? RODZICOW MYCH:) po dlugich rozmowach i namowach przeprowadzil sie do nas.. ma tu wszystko ze swego mieszkania kuchenke.. wsio wsio:) wszystko ladnie ustawione na strychu.. czeka na swoja wysluge w naszym wlasnym M:) rodzice traktuja go jak wlasnego syna.. i jest naprawde ciekawie i milo:) i któżby pomyslał??mimo gadania sasiadow, ich zrzadzenia i wogole rodzice sa w stanie jeszcze tlumaczyc jego dosc ciezka sytuacje:)a na domiar wszystkiego od zawsze mieszkamy w domu dziadkow którzy bez mojego chlopaka dnia nie sa w stanie przezyc gdy choc slowa znim nie zamienia:-PI mamy swoj wlasny jeden pokoj.. a w nim SamowoLka!!:-D 14 Odpowiedź przez malinka_23 2010-05-31 21:12:29 Ostatnio edytowany przez malinka_23 (2010-05-31 21:14:59) malinka_23 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-31 Posty: 2 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców a_normalna napisał/a:Ciekawsze jest jak rodzice jednemu swojemu dziecku pozwalają, a drugiemu nie... ja mam kategoryczny zakaz spania w jednym pokoju z narzeczonym, a mój brat od 5 lat mieszka sobie z Ty jesteś córką, a on synem Moi rodzice też dawali synowi więcej odnośnie całego tematu, uważam, że mieszkanie przed ślubem zdecydowanie na TAK, ale nie u rodziców, tylko na swoim. Wtedy najlepiej poznać swoje wady i zalety i nikt się nie wtrąca jak trzeba wyprać, posprzątać lub ugotować. 15 Odpowiedź przez a_normalna 2010-05-31 21:22:35 a_normalna Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-27 Posty: 3,025 Wiek: 22 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców malinka_23 napisał/a:a_normalna napisał/a:Ciekawsze jest jak rodzice jednemu swojemu dziecku pozwalają, a drugiemu nie... ja mam kategoryczny zakaz spania w jednym pokoju z narzeczonym, a mój brat od 5 lat mieszka sobie z Ty jesteś córką, a on synem Moi rodzice też dawali synowi więcej ale to jest cholernie niesprawiedliwe. Bo mogliby chociaż pozwolić żeby zanocował w moim pokoju (a ja z rodzicami), ale nie, bo nie. 16 Odpowiedź przez pennylane 2010-05-31 21:26:11 pennylane 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-07-07 Posty: 2,547 Wiek: 26 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Tak to juz jest z niektorymi rodzicami. Ja chyba dopiero teraz zauwazam jak bardzo liberalna byla moja mama, ktora pozwalala mi spac w pokoju razem z moim chlopakiem jak mialam 17-18 lat. Sama nie wiem czy jak bede matka zgodze sie na to samo. Z drugiej strony moja mama do glupich nie nalezy - i doskonale wiedziala, ze seks uprawiamy. Takie udawanie byloby wiec czysta hipokryzja z jej strony (tak samo bylo zreszta u mnie z paleniem papierosow. Pale od 16 roku zycia, od 17 w domu. Moja mama i ojczym sa nalogowymi palaczami. Gdy moja mama zapytala mnie czy pale powiedzialam otwarcie, ze tak - i ze robie to rowniez w swoim pokoju. Najpierw troche sie wzburzyla - ale potem sama stwierdzila, ze jak moze mi tego zabraniac skoro za chwile stuknie mi 18 i zgodnie z prawem sama bede mogla decydowac o swoim zdrowiu, a tym bardziej skoro od dziecka widzialam ja zawsze z papierosem) Are you an idiot? No, sir, I'm a dreamer 17 Odpowiedź przez malafifi 2010-05-31 23:41:30 malafifi Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-17 Posty: 93 Wiek: 30 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Mnie takie mieszkanie nie wyszło na dobre. Całkiem niedawno zaczęłam rozmawiać o legalizacji naszego związku. Jego odpowiedzią była decyzja o rozstaniu. Byliśmy jak stare dobre małżeństwo. Kochałam go robiłam za jego żonę. Kiedy chciałam nią zostać legalnie, czar jak mnie potraktował, było bardzo podłe i nieuczciwe. Mam nadzieję, że i jego ktoś tak potraktuje. Na to wygląda, że 6 lat mieszkania razem było dla niego tylko wygodne i żadnego innego celu w tym nie miał prócz tego, aby mieć darmową praczkę, sprzątaczkę, kucharkę itd... Gdybym miała szansę cofnąć czas nigdy nie zgodziłabym się na mieszkanie razem. Można poznać faceta nie zamieszkując z nim. Trzeba go tylko dobrze obserwować. Choć zabrał mi tyle mojego czasu, wiele się nauczyłam. Nie ma mowy, żebym popełniła ten błąd jeszcze raz choćbym nie wiem jak była zakochana! Nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia,Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno... 18 Odpowiedź przez justynka2239 2010-06-01 08:37:12 justynka2239 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: Uczę się Zarejestrowany: 2010-05-31 Posty: 152 Wiek: 22 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówWedług mnie mieszkanie przed ślubem to nic strasznego, teraz już się na to nie patrzy jak kiedyś, teraz to już normalne. Jednak dziwi mnie to, że odwozi Cię rano do domu. Ja mieszkam u swojego faceta - właściwie u jego rodziców i jest mi dobrze. Dużo osób by powiedziało : " Boże z teściową?? Ja bym tak nie mogła! " Jednak moja teściowa jest wyjątkowo fajna, znam ją od ponad roku i nie mogę powiedzieć o niej złego zdania. Wcześniej tylko na weekendy spałam i też nie miała nic przeciwko. Powinniście chyba porozmawiać czy chcecie, żeby tak dalej było, ja bym nie chciała, pozdrawiam 19 Odpowiedź przez luiza 37 2010-06-01 11:11:19 luiza 37 Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-09 Posty: 36 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówdrodzy moi jak juz jestescie na tyle dorosli zeby mieszkac ze soba to badzcie na tyle dorosli zeby nie wisiec u rodzicow i nie uprzyjemniac im zycia ............wynajmijacie lub kupcie mieszkanie ,wtedy mozecie mowic ze dorosliscie do tego ze mozecie mieszkac wraz z partnerem....... 20 Odpowiedź przez Cath 2010-06-01 12:08:18 Cath Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-31 Posty: 12 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodziców Pchełka z tego co piszesz to nie mieszkasz u Niego, tylko nocujesz. Tak jak w hotelu, nic tam nie robisz tylko śpisz. Takie jest moje zdanie. W przyszłym roku wychodzę za mąż. Mamy mieszkanie, w którym praktycznie możemy już zamieszkać, ale ja nie chcę. Widujemy się praktycznie codziennie, w weekendy nocuję u Niego, czasami On u mnie. Ale zamieszkać razem chciałabym dopiero po ślubie. A to dla tego, że chcę poczuć magię ślubu, tzn. zamieszkać razem jak będziemy małżeństwem, czuć zmianę w życiu. Jak byśmy mieszkali razem przed ślubem to po co ten ślub? Co on zmieni? Nic. A tak, kiedy mieszkamy osobno to to czekanie, szykowanie tego mieszkanka, przygotowania do ślubu, jakiś tydzień przed ślubem zacząć przenosić swoje rzeczy, urządzać wspólne mieszkanie, później ślub, nowa droga życia, wspólny dom... Czy to nie jest piękne? Malafifi dobrze napisała, nie trzeba mieszkać z facetem żeby Go dobrze poznać. Będąc ze sobą 6 lat, przechodząc przez różne sytuacje, dobrze obserwować zachowanie faceta, można Go poznać. Oczywiście nie potępiam mieszkania razem przed ślubem. Szanuje zdanie i wybór innych ludzi. Sama jednak wolę poczekać jeszcze ten rok i wtedy razem zamieszkać. Niejedna maska tak się zużyła, że widać przez nią twarz 21 Odpowiedź przez a_normalna 2010-06-01 12:17:28 a_normalna Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-27 Posty: 3,025 Wiek: 22 Odp: Wspólne mieszkanie przed ślubem ... w domu rodzicówCath, wreszcie ktoś myśli tak jak ja Tylko my nawet nie nocujemy u siebie. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dołączył: 2013-09-16 Miasto: Katowice Liczba postów: 2350 7 lutego 2014, 13:17 No jak w temacie ja juz mam serdecznie dość, po ślubie zamieszkalismy u mnie bo nie mielismy gdzie mam 21 lat mąż 24 . On pracuje zarabia jakies 3000 tys na miesiac a ja mam 700 zl macierzynskiego. Planuje sie wyprowadzic, gdyż moja matka zaczyna mnie irytowac. Nie pasuje jej mój mąż mnie sie czepia i ogolnie dużo mnie ze jak wynajmiemy mieszkanie to co zrobie z dzieckiem, przeciez studiuje no i ze sobie nie poradze ze nie będzie mnie stac na niankę. Jak to jest z wami radzicie sobie same jakos? ja studiuje i nie wiem jak pogodzic jeszcze jeden rok studiów z dzieckiem i pracą bo pewnie bym musiala coś znaleść aby jakos godnie zyć. Dołączył: 2013-09-16 Miasto: Katowice Liczba postów: 2350 7 lutego 2014, 13:40 Nie siedzimy na kupie, mamy duzy dom 2 piętrowy każdy ma swoj pokoj a nawet 2 stoją puste. SunriseAvenue69 7 lutego 2014, 13:43 Moja mama tak naprawde dzieckiem zajmie sie max 2 godz dziennie i to jak poprosze dzieckiem zajmuje się moja babcia ktora tez pracuje przewaznie do 14. czasem do 12 Oczywiscie moj mąż im pasował i uwazaja ze pasuje ale ciągle slysze jakies docinki na jego temat i czepianie się mnie o byle co. z jednej strony naprawdę mi Ciebie żal, bo sama dobrze wiesz, że masz małe pole manewru - my się za Ciebie dzieckiem nie zajmiemy ani nie wynajmiemy Ci niańki. Albo wstrzymujesz narazie studia, szukasz pracy i wyprowadzacie się z mężem albo... żyjecie dalej na garnuszku mamusi....Z drugiej strony... zawsze mnie zastanawiał fakt i nieodpowiedzialność ludzi, którzy nie potrafią się sami utrzymać, a dzieci sobie robią... wiem wiem wpadka to na pewno była, ale mimo wszystko Literacka 7 lutego 2014, 13:43 Mogłabyś podać przykłady co im w nim nie pasuje dokładnie? Bo byle co to różne kwestie. A nie możesz wziąć dziekanki? A potem zapisać dziecko do żłobka?Ewentualnie przenieść się na zaoczne? Edytowany przez Literacka 7 lutego 2014, 13:43 beatrx Dołączył: 2010-11-17 Miasto: Warszawa Liczba postów: 16160 7 lutego 2014, 13:44 cóż, mieszkanie z rodzicami w pewnym wieku to katorga, a już zwłaszcza jak się swoją rodzinę założyło skoro na czas studiów i tak nie masz co z dzieckiem zrobić to musisz się przez ten rok przemęczyć jakoś. przez ten czas odkładajcie kasę i może jakiś kredyt weźmiecie na budowę swojego domu albo kupno mieszkania? Literacka 7 lutego 2014, 13:45 beatrx napisał(a):cóż, mieszkanie z rodzicami w pewnym wieku to katorga, a już zwłaszcza jak się swoją rodzinę założyło skoro na czas studiów i tak nie masz co z dzieckiem zrobić to musisz się przez ten rok przemęczyć jakoś. przez ten czas odkładajcie kasę i może jakiś kredyt weźmiecie na budowę swojego domu albo kupno mieszkania? Nie szalej z tym kredytem. Oni mają naprawdę mało kasy dla siebie, jeszcze kredytu im potrzeba... kapuczino 7 lutego 2014, 13:49 Literacka napisał(a):Ja kompletnie nie rozumiem sytuacji: bierzemy ślub, ale nie mamy gdzie mieszkać. Czy ślub to skutek uboczny ciąży?a co, mają dziecko i nie maja razem mieszkać? Poza tym mają gdzie mieszkać, to właśnie mieszkanie rodziców. tak mieszka wile par po ślubie. Dołączył: 2013-09-16 Miasto: Katowice Liczba postów: 2350 7 lutego 2014, 13:51 to są błahostki, on nigdy sie ani nie wymądrza ani nie odzywa zbytnio co kazą to on robi o 12 w nocy wtanie i jedzie po moją rozpieszczoną siostre na impreze, jesli ma czas zrobi wszytsko wokół domu przy samochodzie mamy itp. a Ona czepia sie o błahostki ma podejście, ze jeśli skoczy mi się macierzyński to będę go musiała prosić o każdy grosz, a jest w błędzie, On dostaje wypłatę wkładamy na jedną kopkę i mogę korzystać z pieniędzy nawet mu o tym nie mówiąc, on sam mi mówi żebym sobie kupiła to tamo, dziecku toi tamto i brała pieniądze, ale ja nie jestem rozrzutna i ile możemy pretekstu zeby sie tylko do czego przywalic i do mnie i do niego. Literacka 7 lutego 2014, 13:51 kapuczino napisał(a):Literacka napisał(a):Ja kompletnie nie rozumiem sytuacji: bierzemy ślub, ale nie mamy gdzie mieszkać. Czy ślub to skutek uboczny ciąży?a co, mają dziecko i nie maja razem mieszkać? Poza tym mają gdzie mieszkać, to właśnie mieszkanie rodziców. tak mieszka wile par po o to mi chodziło - coraz częściej spotykam się z sytuacją, gdy młodzi ludzie biorą ślub nie mając gdzie mieszkać i potem wprowadzają się do jednych lub drugich rodziców. Dziecko nie ma tutaj nic do rzeczy. I ja właśnie tych wielu par nie rozumiem - nie lepiej zaczekać ze ślubem i wspólnym mieszkaniem aż będzie gdzie mieszkać a nie u rodziców? kapuczino 7 lutego 2014, 13:51 DziewczynaNaOdwyku napisał(a): mieszkanie z rodzicami ma dużo minusów, ale też ma swoje jakieś plusy. 3700 zł na utrzymanie rodziny to nie jest dużo (dziecko rośnie więc ma swoje potrzeby). Jesteś osobą uczącą się i pracującą... więc tak z czystej ciekawości kto będzie się twoim brzdącem opiekował? ogólnie trudna decyzja. Ja sama w wieku 19 lat się wyprowadziłam z domu z przyczyn rodzinnych i rok czasu mieszkałam z koleżanką (mogłam to zrobić bo moja pensja wynosiła w tedy tyle abym mogła się utrzymać), ale studia przyszły i liczba godzin w pracy się zmniejszyła więc musiałam wybrać co jest dla mnie ważniejsze. (jak się wyprowadziłam moja mama też sporo zrozumiała i się przez ten czas zmieniła) decyzja trudna do podjęcia, ale zastanów się dwa razy zanim podejmiesz jakąś decyzję. trzymaj się ;)LOL! 3700zł to nie jest dużo?!!!!! gdzie ty mieszkasz? znam rodziny gdzie ludzie mają razem 2500zł i żyją na dobrym poziomie. Literacka 7 lutego 2014, 13:52 binnqa napisał(a):to są błahostki, on nigdy sie ani nie wymądrza ani nie odzywa zbytnio co kazą to on robi o 12 w nocy wtanie i jedzie po moją rozpieszczoną siostre na impreze, jesli ma czas zrobi wszytsko wokół domu przy samochodzie mamy itp. a Ona czepia sie o błahostki ma podejście, ze jeśli skoczy mi się macierzyński to będę go musiała prosić o każdy grosz, a jest w błędzie, On dostaje wypłatę wkładamy na jedną kopkę i mogę korzystać z pieniędzy nawet mu o tym nie mówiąc, on sam mi mówi żebym sobie kupiła to tamo, dziecku toi tamto i brała pieniądze, ale ja nie jestem rozrzutna i ile możemy pretekstu zeby sie tylko do czego przywalic i do mnie i do niego. A dokładacie się rodzicom do rachunków?Swoją drogą skoro masz siostrę to nie możesz poprosić jej o pomoc przy dziecko? Twój facet odbiera ją z imprezy, to w ramach podziękowania powinna posiedzieć z dzieckiem.
mieszkanie z rodzicami po ślubie forum